Opis Walthera CP99 i HW77k
Moja przygoda z wiatrówkami zaczęła się od starej wiatrówki Łucznik GW. Otóż wujek posiadał owy sprzęt. Ponieważ wujo mieszka na wsi więc w wakacje całe dnie tłukłem z tego sprzętu do butelek tarcz, i innego sprzętu gospodarstwa domowego;). Tłukłem do poki sprężyna powiedziała stanowczo NIE i pękła. Skonczyłą się zabawa. Parę lat poźniej kolega nabył czeski pistolet Lov 21 i znów zadna puszka w okolicy nie mogła czuć się bezpiecznie. Kiedy pojawiły się kłopoty z nabojami do syfonu (a na takie był owy Lov 21) postanowiłem nabyć jakiś pistolet na CO2. Najpierw dużo krążyłem po interku, czytałem rożne recenzje, testy az w koncu wybrałem się do oddalonej ode mnie 100 km Częstochowy do salonu broni (uwaga reklama !!) COLT. Szczerze mówiąc jak tam wlazłem z kolegą to pojawiły się wątpliwości. Tyle tam tego było że ciężko było coś wybrać. A pan sprzedawca był tak miły że pozwolił każdy wziąść do ręki. Po dwóch godzinach ...Ufff. wyszliśmy ze sklepu. Ja z Waltherem CP99 a kolega z Berettą 92 fs. Po powrocie do domku oczywiscie zaraz wybraliśmy się na strzelnicę.
CP99
Co mogę powiedzieć o tej broni. No cóż jest niezła. Swietne wykonanie. Wierna imitacja orginału. Fajnie rozwiązana opcja ładowania naboju CO2 poprzez magazynek. (gdyby Beretka takie miała...) Pistolet dobrze lezy w dłoni. Równiez obiema rakami dobrze się strzela. Jego dobroc konczy sie jednak na 10 m. Z tej odleglosci moglem spokojnie jeden za drugim umieszczac sruty w puszce. Z 15 m trafic w puche to juz byl problem. Probowałem roznych srutow i nic. Moze to wada tego egzemplaza? Nie wiem nie chcialby stawiac kreski na tym modelu, moze ktos jeszcze opisze swoje wrazenia. Dałem go do przetestowania znajomemeu ktory jest szefem klubu strzeleckiego i on mial podobne odczucia. Przyczepilbym sie także dow wykonania muszki i szczerbinki. Sa po prostu za grube, np w porownaiu do beretki. Ogolnie stwierdzam ze do strzelania do tarczy sie nie nadaje, raczej do kombatu.
Po wielu przemysleniach postanowilem pistolet sprzedac i kupic cos długiego.
Jeszcze kiedys kupie sobie pistolet. Bedzie to jednak albo HW 40 albo SW 686.
Znów zaczolem szukac, wertować testy i padło na Gamo CF30... i juz bym go kupil gdyby nie kolega Daro (pozdrówka;)). Kolejne wertowania strona www.guns.com.pl kolegi Pitera (pozdrowionka od Radka Jawniuka). I mam HW 77 k
HW 77 k
Znow wybralismy sie do znajomego sklepu i tam czekala juz na mnie zamowiona HW.
HW 77 k słynne HW. Piekne wykonanie. Kolba wykonana jest z drzewa bukowego polakierowana matowym lakierem, zakończona gumowa stopką mająca na celu stłumienie odrzutu. Nie będe się rozpisywał o szczegułach budowy HW bo to jest na stronie PITERA i kazdy moze sobie tam to obejrzec.
Kierunek strzelnica. Pierwsze załadowanie i trach... Jezu ale ta maszyna ma kopa!!!.
Nie mialem pojecia ze te HW maja taka siłe. Najbardziej lubie strzelac do butelek i tym podobnych celów wiec na kulochwyt poszly butelki po gorzolce. 20 m. Strzał... cholera chyba pudlo!. Ale nie, potezna Barracuda przebila butelke na wylot. Drugi strzal butelka sie rozleciala. 30 m. Sruu butelka bo browarku rozpieprzona. Dwie puszki na wylot chyba nawet nie drgnely. Wiecej puszek nie mialem a na pewno wiecej by przelecialo. 40 m trafilem puszke przelecialo ja na wylot i wbilo sie w oponę od Stara. Ostatnia butelka 50 m. Tasco 3-9x56. Zabilem ta butelke. Rozleciala sie w kawalki.
Moje wrazenia:
W pierwszej chwili myslalem ze HW 77 jest dla mnie za ciezkie. Ale tak nie jest. Po prostu trzeba sie nauczyc z niego strzelac. Jestem z niego zadowolony i wiem za co zaplacilem te 1600 zł. W tym tygodniu wybieram się na działkę na Mazury. Oczywiscie moja ukochana zabieram ze soba. Zrobie kolejne testy przebijalności. Oczywiście nie omieszkam ich opisac a moze i jakies fotki "poległych" będą ;))
Na koniec parę słów o bezpieczeństwie!!!!!!!!!.
Wiem że się powtarzam. Ale trzeba się powtarzać chociażby dla tego że brak im wyobrazni. I nie mowię tu o rozwydrzonej młodzierzy czy dresiarzach. Brak jej równierz dorosłym.
Otóż nasza strzelnica jest ogólnie dostępna. Pykaliśmy z kolegami z mojej HW. W czasie strzelania przyjechala na "piknik" jakaś rodzinka. Tatuś wyjął piwko (kierowca zreszta) a mamusia rozsiadła sie na pienku obejmując go swoimi wielkimi pułdupkami. Dzieci bawiły sie puszkam waliły je młotkiem danym przez mądrego tatusia. No wiec my pykamy dalej. Mierze do nieszcześliwej puszki. A tu mi się gównirz z kulochwytu zsuwa. Serce mi zamarało. Pomny tego co barracuda zrobiła z butelka zakląłem siarczyście jak tylko marynarz potrafi. No i było po strzelaniu. A mamusia na to: chodz synku bo chyba panu przeszkadzasz!. Żeby cie jasna cholera wzieła ty głupia krowo!!!!!! Mam nadzieję ze to przeczytasz. Wspomne tylko ze pani jest pielegniarka w miejscowym szpitalu (Łask). Pakując bety do auta złośliwie uśmiechnąłem się do siebie wyobrazając sobie lotkę wbitą w jej wielka dupe.
Autor: Snajper
(dodano: 7.07.2002)