Wiatrówki/Gamo H890

Gamo Hunter 890 GL



WSTĘP czyli jak i dlaczego stałem się właścicielem Gamo Huntera 890 GL ?

Na początku były lata dzieciństwa i strzelanie na działce rodziców z bardzo dobrego jak na lata 80-te łamanego Łucznika GW, który bez optyki strzelał dosłownie punktowo na odległościach 10 20 m. Właśnie z tego okresu pochodzi moje zamiłowanie do strzelectwa, które drzemało sobie przez okres studiów, ożenku, aż do ...... momentu kiedy w moje ręce wpadła jakaś gazeta reklamująca pistolety łudząco przypominające oryginały, na gaz CO2, gładkolufowe i do tego bez pozwolenia.

Dalej potoczyło się już szybko .... internet ... po 15 minutach surfowania byłem już na jednej ze stron sklepów wysyłkowych ..... po 30 minutach przyszło potwierdzenie przyjęcia mojego zamówienia ...... po tygodniu już strzelałem z pistoletu Beretta M92FS ...... po kolejnym tygodniu stwierdziłem, że wszystko fajnie, ale warto by postrzelać na dalsze odległości i ..... może trafić muchę z 20 m .... a więc padło na karabinek!.

Bawiąc się podobnie w internautę, czytając recenzje i opisy znawców, którzy już mieli doświadczenie z długą bronią pneumatyczną, mój wybór padł na Dianę 54 Air Kinga, ale jednak postanowiłem wybrać się do sklepu osobiście, aby najpierw potrzymać flintę w rękach i osobiście stwierdzić, czy wydatek rzędu 3000 PLN (flinta + optyka + pokrowiec + osprzęt) wart jest wysłuchiwania pretensji mojej drugiej połowy i dzieci przeliczających powyższą kwotę na ilość bezpowrotnie straconych gier do Game boya.

To, że ze sklepu wyszedłem z Gamo Hunterem 890 GL z optyką Gamo 3x9 x 40 zawdzięczać należy przede wszystkim temu, że sklep nie prowadził asortymentu Diany oraz temu, że sprzedający wiedział co sprzedaje i potrafił dopytać się czego tak naprawdę szukam i po co mi taka "armata" jak Diana 54 oraz co jest ważnym faktem potrafił przekonać mnie, że płacąc połowę mniej niż za Dianę 54 wyjdę ze sklepu z podobnie zachowującą się armatą, choć zamiast bocznego naciągu po prostu łamaną.
Celność, donośność, siła przebicia miały być podobne a Vo zamiast 320 km/h miało być mniejsze jedynie o 15 km/h.
Chcąc nie chcąc uległem i z nowiusieńka flintą wylądowałem w domu.

PIERWSZE WRAŻENIA estetyczno - wagowe

Po wyjęciu z pokrowca flinta z już zamontowaną optyką prezentuje się okazale, choć nie tak okazale jak Diana 54 (mam na myśli wielkość). Jedynym słowem jakie mi przychodzi do głowy jest stwierdzenie - mini-sztucer.
Ciekawskich odsyłam do www.bron.pl gdzie w karabinkach oferowanych do sprzedaży znajdziecie zdjęcie Gamo Huntera 440, który zewnętrznie jest praktycznie identyczny.
O opisie zewnętrznym, wykonaniu i kolorze drewna nie mam zamiaru się rozpisywać a mogę to jedynie ująć porównaniem, że jakość wykonania np. Diany 54 Air Kinga v/s
Gamo Huntera 890 ma się jak hiszpański SEAT do niemieckiego VOLKSWAGEN-a (mam nadzieję, że wszyscy rozumieją o co mi chodzi)

Ciężar flinty, niewiele ponad 3 kg + optyka oczywiście wydaje się odrobinę za mały i mi osobiście przeszkadza w strzelaniu bez podpórki. Owszem jest to subiektywna ocena, ale sądzę, że potencjalni nabywcy tej flinty o wadze ciała powyżej 115 kg (jak ja) powinni mieć to na uwadze. Lepszą stabilność celowania dają cięższe karabinki, szczególnie przy strzelaniu bez podpórki oraz powodują uczucie mniejszego podrzutu (nie dotyczy osobników poniżej
70 kg kiedy ta zasada zadziała prawdopodobnie odwrotnie).

Jeżeli zaś chodzi o strzelanie z pełnej podpórki np. siedzę sobie, opieram broń na stole przed sobą, na stole zaś zrolowany koc dający podpórkę lufie, czyli generalnie jak strzelanie z broni umieszczonej w imadle, to ciężar flinty przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

PIERWSZE WRAŻENIA

Nadszedł czas na strzelanie. Ponieważ zakup Gamo Huntera dokonał się porą listopadową, dlatego pierwsze strzelania przeprowadziłem w garażu.
Oparłem nieużywane drewniane drzwi od łazienki o drzwi garażu, przyczepiłem tarczę i ....... wale. Wystrzał jak z armaty ! znacznie głośniejszy moim zdaniem od KBKS-u do tego głośno pracujący mechanizm sprężyny ........ i niestety głośny odgłos śrutu i to metaliczny, jakiego nie dają drewniane drzwi. Powód ?. Energia śrutu pozwoliła na penetrację drewnianych drzwi i wyżłobiła ogromny bąbel w drzwiach garażowych z falistej, kilku mm blachy.

Pierwszą myślą było ..... Matko Boża ... co jakby coś takiego wpadło w jakieś głupie ręce kretyna, który z bloku zechciałby sobie postrzelać w d .... młodszych rówieśników?.

Kilka, kilkadziesiąt kolejnych strzałów, regulacja optyki, w końcu jakieś tam skupienie, ale się nie przykładałem bo w samym zamiarze miałem strzelanie na dalekie dystanse, bo to dopiero daje prawdziwą frajdę.

Kolejny dzień, otwieram okno na piętrze wychodzące na ogródek i wale do kartki papieru oddalonej dokładnie 20 m od okna. Na kartce namalowany okrąg o średnicy 3-4 cm.
I tu pierwszy zawód. Przecież w internecie pisali o skupieniu rzędu 1-2cm na 10-15 m z gładkiej lufy, co jest?
Odpowiedź przyszła w ciągu kolejnych tygodni a powody mojego zawodu były następujące:

1. śrut
2. potwornie twardy spust, nie dający się wyregulować
3. sposób uchwytu broni (zależy jedynie od strzelca)
4. za długa lufa (to stwierdziłem dopiero po tuningu, bo najpierw tylko o tym czytałem)

Dalsze setki śrutu potwierdziły to co opisałem powyżej. Strzelca puszkowego na pewno zadowoliłyby i oczywiście możnaby powalać kolejne puszki po piwie z 50 m, ale dla kogoś kto szuka wrażeń robienia dziury zawsze i tylko w tańczącym krakowiaku umieszczonym na puszce Żywca 0,5L będzie to stanowczo za mało.

Co do śrutu to opiszę sprawę krótko, bo już tyle w wielu miejscach napisano.
Strzelajcie tylko i wyłącznie z ciężkiego śrutu !. Wszystkie pro match, pro magnumy, waltery, lekkie i średnio ciężkie śruty wywalcie na śmietnik!
Do Gamo Huntera 890 GL na naszym rynku w przystępnej cenie są jedynie dwa rodzaje: Barcuda Extra Heavy i H&N Silver Piont, przy czym ten ostatni jest najcięższy i według mnie (a wywaliłem już trochę opakowań jednego i drugiego gatunku) najlepszy o najlepszym skupieniu. Silver Point jest długi, przez co stabilizacja w locie jest b.dobra, do tego ciężar własny daje potworną jak na kaliber 4,5 mm energię uderzenia a co ważne dzięki ciężarowi połączonemu z dużą prędkością G amoHuntera efekt wiatru i jego wpływu na celność do 30 m jest żaden, lub niewielki przy nawet mocnym wianiu.

Co było dalej, bo nadal rozrzut nie dawał właściwej satysfakcji mimo wybrania właściwego śrutu?
Mianowicie ...... ponownie internet ....... najpierw pytanko do Pitera www.guns.com.pl
.... szybka odpowiedź ..... i tuning mojego Gamo Huntera w Sosnowcu u Jerzego Nazarki.

WRAŻENIA PRAKTYCZNE PO TUNINGU

Pierwsze wrażenie to okropny, jakby okaleczony wygląd mojego Gamo Huntera po skróceniu lufy, ale szybko się przyzwyczaiłem.

Tuning między innymi polegał na:

1. wyciszeniu mechanizmu sprężyny i prowadnicy tłoka
2. właściwym smarowaniu
3. obcięciu lufy do 22 cm
4. koronorowaniu lufy
5. regulacji spustu
6. założeniu mikrotłumika co daje obecnie długość 30 cm z lufą

Od tego momentu przede wszystkim moi domownicy i sąsiedzi odczuli dużą ulgę. Tłumik zrobił swoje i od tego czasu pozostał jedynie trzask pracujących mechanizmów (sprężyna + tłok). Szkoda, że nie da się nałożyć tłumika na kolbę.

Spust w końcu został doprowadzony do takiej, niewielkiej siły potrzebnego nacisku, która pozwoliła na zdecydowaną poprawę celności.
Poważnie mówiąc w większości Gamo twardy spust jest dużym problemem. Po tuningu i regulacji spust chodzi jak z płatka.

Jednak największą zaletą tuningu było samo koronorowanie lufy, jak i jej skrócenie. Koronorowanie to obróbka zakończenia lufy, tak aby śrut opuszcza lufę równo, całym swoim obwodem. Ostatnie mm, ba! .... mikrony są najważniejsze w celności broni.
Zaś co do skrócenia lufy, to długość rzędu 20 cm jest w zupełności wystarczająca, ponieważ jedynie na tym odcinku śrut przyspiesza, reszta odcinka lufy to jedynie powód do spowalniania rozpędzonego śrutu, tarcia i zbyt dużego wpływu podrzutu na celność, ponieważ tłok nie może podać większej jego objętości niż na wypełnienie owych 20 cm lufy (wiatrówki sprężynowe).

CELNOŚĆ PO TUNINGU

Efekt praktyczny całego tuningu był odczuwalny natychmiast jak ponownie wyzerowałem optykę i osiągnąłem właściwe skupienie. Ponieważ nie za bardzo chciało mi się wierzyć w taką metamorfozę flinty, zabrałem całość na strzelnicę 25 m w wiec w warunki bliskie ideałowi - stała temperatura i brak wiatru.
Niestety zydelek był niewygodny i stół do podpórki fatalny a tak naprawdę to pojechałem tam, aby ustawić lunetkę na Dianie 54, którą też drogą kupna nabyłem.
Mimo to muszę powiedzieć, że strzelanie z Huntera na 15 m stało się od razu nudne, bo nie było praktycznie rozrzutu.
Po oddaleniu tarczy na 25 m strzelając do odwróconej tarczy z namalowanym kółkiem średnicy 4 cm po oddaniu 10 strzałów dałem sobie spokój. Rozrzut jaki osiągnąłem był co najmniej zadawalający, ba ! zadziwiający.
Wszystko wlazło w namalowany okrąg z tendencją do centralizacji.

Zabrałem więc flintę do domu i od tej pory moim problemem w osiąganiu celności stał się oddech i ......... bicie serca, które po dłuższym strzelaniu (wstrzymywanie oddechu, wystrzał, ładowanie, ponowne wstrzymanie oddechu itd.) zaczyna coraz mocniej bić, co przenosi się na broń przystawioną do ramienia (pukanie serca w klatce piersiowej). Oczywiście wpływ jest minimalny, ale wyczuwalny i bez bajeru ..... to zjawisko istnieje.

Od tej chwili strzelam do pinezek z odległości 15 20 m i bez problemów radzę sobie z nimi.
Nie mówię, że 100 na 100 ale blisko tej wartości.
Mam takie ogrodowe klipsy, które przyczepiam do kija od szczotki o wymiarze
1,2cm x 2,5cm. Z odległości 20 m mam wyniki 100 na 100 (wszystko z podpórką oczywiście).
I na koniec opis celności wykonywany na zakrętce od 1,5L plastikowej Pepsi, lub innego napoju. Ustawiam butelkę (pustą) na ruszcie murowanego grila zakrętką skierowaną do mnie
i również osiągam 100 na 100 z widowiskowym efektem wybuchającego denka butelki. Jednym słowem w 2 cm na 20 m po opanowaniu Gamo Hunterka można się spokojnie zmieścić.
Co jeżeli chodzi o dalsze odległości ? Ano rozrzut powiększa się z kwadratem odległości i jeżeli ktoś chciałby Wam wciskać, że trafia tą samą zakrętkę od Pepsi osiągając z 50 m odległości 100 na 100 to będzie wierutnym kłamcą, albo gościem z gwintowaną lufą. Natomiast gdyby trafiał 50 na 100 na dystansie 50 m to już bym starał się uwierzyć.

PODSUMOWANE

Mimo, że jestem posiadaczem również DIANY 54, to ze swojego doświadczenia stwierdzam, że w swojej klasie GAMO HUNTER 890 GL jest doskonałym karabinkiem, który zaraz po jego zakupieniu powinien przejść tuning, ale nawet bez niego jest może nie ultracalnym karabinkiem, ale czymś, co da każdemu strzelcowi z wyjątkiem olimpijczyków strasznie dużo radości i frajdy.
Bez tuningu raczej nie nadaje się do utrzymywania dobrosąsiedzkich stosunków (hałas wystrzału), dlatego osoby noszące się z zamiarem zakupu tej armaty powinny mieć raczej gdzie postrzelać (wskazany szeroko rozumiany plener).

Uwaga !Broń ta jest niebezpieczna !
W lekkomyślnych rękach stanowi poważne zagrożenie. Ciężkim śrutem przestrzeliwuje schab bez kości, wiec dla znających nawet pobieżnie anatomię człowieka, bardzo poważne i głębokie zranienie to minimum szkód jakie można spowodować, nie zagłębiając się w temat dalej.
To że zapędy niektórych młodych onanistów z nadmiarem testosteronu skłaniają się w kierunku głupich pomysłów, świadczą choćby niektóre czat-y, gdzie jedynym co chcą wiedzieć jacyś idioci o broni GL jest to, czy przebija dzinsy, czy też nie.

Aby na koniec aby zobrazować siłę przy Huntera przy ciężkim śrucie H&N Silver Point ..... ....... strzelałem sobie do liści. Sąsiad z za płotu miał lampę ogrodową zakończoną okrągłą kopułą z grubego szkła z imitacją metalowej czapy kuli (stanęła na linii śrutu, za liściem).
Strzelając z odległości 40 m w metal jak sądziłem doprowadziłem do przestrzelenia obustronnego z efektowną eksplozją całości. Kosztowało mnie to 12 letniego Chivasa i było jak do tej pory najdroższym wystrzałem za jaki zapłaciłem.
Życzę wszystkim kolejnym nabywcom tej flinty płacenia jedynie kosztu jednostkowego śrutu a piszę to dla przestrogi bardziej, niż aby się pochwalić bo nie ma czym.

Polecam więc Gamo Huntera 890 GL każdemu kto zaczyna przygodę z pneumatykami, lub chce się przesiąść z jakiegoś chińskiego barachła.
Kup będziesz miał flintę na lata a jedna kropla oleju na 5000-10000 wystrzałów i futerał to jedyna konserwacja.
Uwaga na jedno. Sama flinta to 1000-1100 pln i do tego musi być co najmniej średniej jakości optyka, nie taniej jak za 300-600 pln, bo to karabinek stworzony do strzelania na odległości ponad przysłowiowe 10m. i cholernie mocny.



Autor: TZ
(dodano: 15.05.2002)